BLW – rozszerzanie diety – tydzień 1

O tym co to jest BLW oraz dlaczego zdecydowaliśmy się na rozszerzanie diety tą metodą pisałam w poprzednim wpisie –> KLIK.

Dziś chciałam przedstawić jadłospis Stasia w pierwszym tygodniu rozszerzania diety. Miał wtedy 5 miesięcy i 3 tygodnie. Nie jest to książkowe rozszerzanie diety – nie wprowadzam jednego produktu przez 3 dni, a potem nie czekam na pojawienie się alergii. Wychodzę z założenia, że jeśli alergia się pojawi to będziemy się wtedy martwić. Tak zresztą się wydarzyło, o czym później.

Na wstępie też chciałam zaznaczyć, że nie jestem dietetykiem, pediatrą, ani osobą znającą świetnie temat. Jestem mamą, która uwielbia gotować i rozszerzanie diety swojemu dziecku sprawia mi ogromną frajdę. Korzystajcie z tego menu wg własnego uznania. Jeśli wolicie wprowadzać jeden składnik przez kilka dni, to pewnie! Każdy rodzic wie najlepiej co jest dobre dla jego dziecka.

Dzień 1

  • Śniadanie
    • kawałek banana
  • Obiad:
    • pieczone frytki z batata polane oliwą
    • awokado
  • Deser:
    • kawałek ananasa – a właściwie sok

Muszę przyznać, że trochę się stresowałam. A co jak się zakrztusi, albo nie będzie wiedział co zrobić z tym jedzeniem, albo zje i mu nie posmakuje? Na szczęście oprócz zakrztuszenia się obyło się bez innych niespodzianek. Dietę mieliśmy rozpocząć oficjalnym pierwszym wspólnym obiadem. Ale Stasiek najwyraźniej coś przeczuwał, bo zagarnął Tacie banana już o 6 rano. Wyrwał mu go z ręki i zjadł. Przełknął. Przeżył. I do tego był bardzo zadowolony.

Uff.. pierwsze koty za płoty.

Na obiad planowałam od tygodnia zupełnie inne warzywa, ale Nowy Rok, sklepy przebrane, więc postanowiłam pójść na żywioł. My na obiad mieliśmy mieć pieczone frytki z batata z przepisu Tosi Kolo –> KLIK, a Staśkowi w osobnym naczyniu upiekłam kilka bez żadnych przypraw tylko polane oliwą. Do tego podałam mu awokado i oczywiście wodę do picia.

Smakowało mu to bardzo. Od razu złapał warzywa w ręce i wsadził je do buzi. Chyba nie do końca wiedział co dalej, ale następnego dnia znaleźliśmy trochę awokado i batata w pieluszce, więc coś tam połknął. Pełen sukces!

No i jeszcze po południu jedliśmy z A. ananasa, Stasiek był bardzo zainteresowany, więc daliśmy mu na spróbowanie. Świetnie się sprawdził do wysysania soku, wiec my trzymaliśmy kawałek a on sobie go ssał. Smakowało bardzo. Ale nie polecam podawać tego pod wieczór, bo potem wyczytałam, że ananas jest owocem alergizującym, a Stasiek akurat szedł na drzemkę i zastresowałam się strasznie, że coś mu się może stać a ja nie będę o tym wiedziała. Tak więc lepiej rano, albo chociaż nie przed drzemkami. Na szczęście nic złego się nie wydarzyło.

Dzień 2

  • Śniadanie:
    • kaszka jaglana Holle na wodzie ze startym jabłkiem
    • banan

Na śniadanie była kaszka jaglana Holle na wodzie ze startym jabłkiem oraz banan. Kaszkę chciałam Staśkowi podawać łyżeczką, ale cwaniak mi ją wyrwał i sam pakował ją do buzi. Dlatego też w poprzednim wpisie polecałam mieć 2 łyżeczki – jedną dziecko je, a na drugą w tym czasie nakładasz kaszkę i się wymieniacie 🙂

Śniadanie smakowało bardzo – banan podałam wraz z kawałkiem skóry, żeby lepiej mu się go trzymało, ale potem się złamał i i tak nic z tego 🙂

Drugiego dnia byliśmy w gościach, więc już więcej oprócz mleka nie dostał przez cały dzień.

Dzień 3

  • Śniadanie:
    • pieczona kaszka kukurydziana na wodzie z marchewką i groszkiem
    • awokado
  • Obiad:
    • marchewka gotowana na parze
    • pieczony burak

Pieczona kaszka kukurydziana z warzywami była super. To przepis z książki Alaantkowe BLW Joanny Anger i Anny Piszczek. Po upieczeniu pokroiłam ją w małe kostki. Większość z nich zamroziłam, więc teraz wystarczy wyjąć kilka kostek na śniadanie/obiad i podgrzać np. na parze.

Przepis:

  • 1/2 szklanki kaszy kukurydzianej
  • 2 szklanki wody
  • 1 mała marchewka
  • garść zielonego groszku (ja używam mrożonego)
  • 1/2 łyżeczki suszonego oregano
  • 1/2 łyżeczki suszonej bazylii
  • 1 łyżka oliwy

Wodę zagotuj w rondelku. Gdy będzie wrzeć dodaj kaszę i wymieszaj. Gotuj na małym ogniu ok 5 min aż wchłonie wodę. Pod koniec gotowania dodaj pokrojoną w kostkę marchewkę oraz zielony groszek, przyprawy i oliwę. Wymieszaj. Przełóż kaszę do żaroodpornego naczynia i piecz przez ok 20 min w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Po ostygnięciu pokrój w kwadraty – nadmiar przełóż na drewnianą deskę i wstaw do zamrażarki na kilka godzin a potem przełóż do foliowego woreczka.

Jeśli chodzi o pieczonego buraka to jest mój sposób na przechowywanie tego warzywa. Kupuję minimum kilogram, każdego buraka myję i zawijam w folię aluminiową (błyszczącą częścią do wewnątrz). Wrzucam tak zawinięte buraki do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i piekę ok godziny. Potem najczęściej zostawiam je w wyłączonym piekarniku żeby jeszcze doszły. Gdy wystygną wrzucam je do zamrażarki. Potem wystarczy je wyjąć i rozmrozić – skórka sama pięknie odchodzi. Można też podgotować je chwilę na parze, by się rozmroziły – tak zrobiłam właśnie ostatnio, gdy podawałam buraka synowi.

Dzień 4

  • Obiad
    • pieczona kaszka kukurydziana na wodzie z marchewką i groszkiem
    • mus jabłkowy
    • 1/4 placuszka z jabłkami

Śniadania chyba nie było. A na obiad kostki z pieczonej kaszki, mus jabłkowy i kawałek placka, który sami jedliśmy. Placek z musem jabłkowym na greckim jogurcie i mleku z jajkiem. No i klops. Buzia zaczerwieniona od razu. Placka zabraliśmy. I tu zrodziło nam się pytanie – to reakcja alergiczna na gluten? jajko? a może na nabiał? Czerwone placki z buzi zeszły po godzinie i nic więcej na szczęście się nie wydarzyło.

Dzień 5

  • Śniadanie
    • jajko na twardo
    • kaszka jaglana z musem jabłkowo-śliwkowym
  • Obiad
    • brokuł gotowany na parze
    • ziemniaki gotowane na parze
    • dorsz gotowany na parze

Idąc za ciosem po wczorajszej reakcji alergicznej stwierdziłam, że trzeba od razu sprawdzić co to było. Ugotowałam jajko na twardo i podałam Staśkowi na śniadanie. Ale się zajadał! A za chwilę pół twarzy zrobiło się czerwone. Ewidentnie wykryliśmy łobuza. Jajko od razu zabraliśmy, Stasiek dokończył śniadanie jedząc kaszkę jaglaną. Buzia wybielała po jakiejś 1,5 godziny i nic więcej na szczęście mu nie było. Od teraz dieta bezjajeczna. Oby po roku mu przeszło.

A na obiad po raz pierwszy brokuł – ale mu smakował. Idealny do rączki, mięciutki i słodki. Palce lizać. Ziemniaki na parze są beznadziejne, bo się rozpadają – lepiej upiec. A dorszem Stasiek pogardził, ale chyba nie bardzo umiał go złapać i zjeść. Trzeba wymyślić inny sposób podania.

Dzień 6

  • Śniadanie
    • owsianka na mleku owsianym z suszoną śliwką
    • banan
  • Obiad
    • brokuły gotowane na parze
    • dynia gotowana na parze
    • ryżowe kulki

Od kilku dni nie widzieliśmy kupy, więc namoczyłam suszoną śliwkę, pokroiłam ją i wkroiłam do owsianki. Nie wiem czy tak szybko śliwka by zadziałała, ale jeszcze przed obiadem mieliśmy 2 bomby 😉

Na obiad przyszli goście, więc wszystko było ciekawsze od jedzenia. Dynia w formie słupka gotowana na parze – kiepski pomysł – totalnie się rozpadła.

Dzień 7

  • Śniadanie
    • dynia gotowana na parze
    • ryżowe kulki
    • gruszka
  • Deser
    • mus jabłko-śliwka ze słoiczka

Stasiek przespał obiad, więc dostał w zamian deserek. Ale było smaczne! Myślałam, że go ładnie nakarmię łyżeczką, więc nie zakładałam mu fartuszka, ale wyrwał mi łyżeczkę i zaczął karmić się sam. Także w musie było wszystko 🙂

I tak smacznie, z jedną jajeczną przygodą minął nam pierwszy tydzień rozszerzania diety. Ja jestem bardzo zadowolona, w drugim tygodniu będę wprowadzać kolejne warzywa i owoce. Oby mu się nie znudziło.

A wy co podawaliście dziecku w 1 tygodniu rozszerzania diety? Poszło bez problemów?

Zobacz też jadłospisy w pozostałych tygodniach rozszerzania diety –> tydzień 2, tydzień 3, tydzień 4

(Visited 309 times, 1 visits today)